Kiedy w końcu udało mi się zasnąć, niedługo potem się obudziłem. Siedziałem dalej w swoim pokoju, ale miałem zawroty głowy i siniaki na rękach. Usiadłem na łóżku i przetarłem oczy. Popatrzyłem na miejsce w ścianie, gdzie zawsze wisiał zegar, ale teraz go tam nie było. Nagle drzwi gwałtownie się rozsunęły, więc odwróciłem się w ich stronę. Do pokoju weszła szybko Ariana. Zanim zamknęła za sobą drzwi, zdążyłem zobaczyć, że na korytarzach nikogo nie ma, co świadczyło o tym, że jest albo środek nocy albo wczesny ranek.
- Co jest? - spytałem, kiedy Ariana przysiadła na rogu mojego łóżka.
- Charlie, nie chciałam cię ze sobą zabrać do Złotej Róży, bo jest tam twoja rodzina - powiedziała i spojrzała mi w oczy.
- Więc...? - spytałem, kiedy długo nie kontynuowała.
- Kocham cię, Charlie - powiedziała, przytuliła się do mnie i pocałowała mnie.
Nie ruszałem się przez chwilę z zaskoczenia, ale kiedy odsunąłem się od niej usłyszałem w głowie ten znienawidzony przeze mnie głos.
Nie. Sprzeciwiaj. Się.
Przewróciłem oczami, ale i tak odsunąłem się od Ariany. Jednak mocno mnie trzymała i objęła mnie w pasie nogami. Próbowałem rozpleć jej ręce z mojego karku i zrzucić ją delikatnie obok, ale ręce nie chciały się mnie słuchać. Westchnąłem. Kolejna próba Rachel. Wyprostowałem się i odwróciłem głowę w inną stronę. Ariana mnie puściła, ale dalej siedziała mi na kolanach.
- Co teraz czujesz? - spytała. Jej zwykle szare oczy były teraz brązowe.
- Jestem wściekły - odparłem.
- Na kogo?
- Zgadnij! - krzyknąłem głośno i drzwi znowu się otworzyły. Stanął w nich Peter i ruszył w moim kierunku. Ariana zeskoczyła mi z kolan i wyszliśmy wszyscy z pokoju. Zamiast na korytarz, weszliśmy do gabinetu Rachel, w którym byłem wczoraj, kiedy wychodziłem z lustrzanego pokoju.
- Bardziej się postaraj następnym razem - syknąłem do niej, kiedy wstała z fotela i podeszła do mnie.
- Możesz sobie mówić, co chcesz - obejrzała swoje paznokcie. - Ale ja i tak mam dokładnie zapisane wszystkie twoje emocje.
Wzruszyłem ramionami, chociaż trochę mnie to przeraziło. Nigdy nie chciałem, żeby ktokolwiek widział moje myśli i rozpoznawał emocje, które zawsze starałem się ukryć za kamienną miną.
- Teraz też wiem, co czujesz - Rachel znowu podeszła do swojego biurka i spojrzała na ekran, na którym było pełno napisów. - Odprowadźcie go.
Peter szarpnął mnie w kierunku drzwi i prawie wlokąc za sobą po podłodze, zaprowadził mnie do pokoju. Zastanawiałem się (a) która jest godzina oraz (b) ile jeszcze badań Rachel będzie chciała przeprowadzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz